wtorek, 25 kwietnia 2017

385. Blog update #10: Moja aktywność na Facebook. Blog - DMCA, prawa autorskie, ostrzeżenie.

385. Blog update #10
W tym update chciałbym poinformować o dwóch sprawach, a mianowicie moja (staryjaponiec) aktywność na Facebook, oraz ostrzeżenie od Google, dotyczące praw autorskich, które to ostatnio wyłapałem.





Pierwsza sprawa będzie krótka. Każdy, kto choć pobieżnie przegląda tego bloga, prawdopodobnie zauważył, że od pewnego czasu moja aktywność związana z blogowaniem bardzo spadła. Ja sam wspominałem o tym wiele razy. Nie zrezygnuje z blogowania całkowicie, ponieważ nie znam przyszłości, sytuacja może się odmienić, tego nie wie nikt. Potencjalne wpisy (te długie), zawsze będą pojawiać się wyłącznie na blogowym starymjaponcu. Nie mniej jednak pojedyncze zdjęcia czy filmy, łącznie z króciutkimi opisami, od jakiegoś czasu przeszły na Facebookowego staregojaponca. To już chyba kwestia przyzwyczajenia do szybkiego trafiania z danym materiałem do odbiorców. Obecnie jakoś tak "łatwiej" mi wkleić zdjęcie lub film na facebook.com/staryjaponiec , dodać do tego krótki opis, i taki mały materiał tak czy inaczej będzie cieszył się zainteresowaniem, trafi do sporej ilości osób. Mam dziwne opory przed wrzucaniem takich maleńkich materiałów na bloga, gdyż patrząc na stworzone wpisy, rozmiar typowej, facebookowej wrzuty jakoś mi tam nie pasuje. Podobnie jak długi wpis nie pasuje mi do umieszczenia bezpośrednio na Facebook, taki materiał należy do bloga.
Przy okazji, odpuszczam Google Plus, gdyż od kilku długich miesięcy nie mogę już tam nic udostępniać dla społeczności, nie wiem co się stało, zazwyczaj ogarniam takie sprawy dość sprawnie i potrafię wybrnąć, ale tutaj póki co po prostu wysiadam, może jeszcze kiedyś to obadam i spróbuje naprawić.

Jeśli ktoś ma awersję do Facebook, w sensie nie chce zakładać tam konta (nawet fejkowego), nie ma sprawy, rejestracja jest niepotrzebna do zwykłego przeglądania zawartości danej strony, a te upierdliwe okno co wjeżdża na pół strony i zachęca do rejestracji, można bez problemu permanentnie (stan na kwiecień 2017 r.) wywalić np. za pomocą rozszerzenia uBlock Origin dla Chrome i Firefox (jeśli ktoś nie wie jak, niech da mi znać), a następnie cieszyć się normalną funkcjonalnością w kwestii typowego przeglądania danej strony (pewne akcje i elementy oczywiście wymagają zalogowania się).





Natomiast druga kwestia, wymaga dłuższego opisu. Pewna sytuacja prawna, która przydarzyła mi się pierwszy raz na blogu, od 2011 roku. Kilka dni temu otrzymałem od Google e-maila zatytułowanego złowieszczo: "Blogger - powiadomienie o zamknięciu bloga". Szok. Tytuł okazał się na wyrost, ale mimo wszystko coś jest na rzeczy. Sprawa dotyczy łamania praw autorskich (Digital Millennium Copyright Act), odnośnie mojego bloga, a konkretnie wykorzystania cudzych zdjęć. Wiedziałem, że prędzej czy później coś takiego mnie czeka. Chodzi o zdjęcie (jedno), które bez wiedzy autora wykorzystałem do opisu Subaru Justy II. Autor upomniał się o nielegalne wykorzystanie zdjęcia, zgłaszając sprawę do Google, prawdopodobnie za pomocą serwisu Lumen. Efektem tego było usunięcie wpisu przez Google (tzn. zmienił się status wpisu na "kopia robocza", edytowałem go, usunąłem zdjęcie i przywróciłem, zgodnie z zaleceniami Google) oraz automatycznie wyłapanie ostrzeżenia dotyczącego łamania praw autorskich.

Od 2011 roku, zapodałem na tego bloga... no cóż, niemal osiem tysięcy zdjęć (dokładny backup z kwietnia 2017 r.: 1,24 GB, 7844 plików), wystarczy dosłownie kilka kolejnych osób zgłaszających imiennie taką sprawę do danych organizacji, i po zawodach, blog zostanie usunięty przez Google (tak jak mi to opisali w e-mailu), co generalnie będzie dla mnie poniekąd smutne.

Każdy, kto przeczytał lub choćby rzucił okiem na kilka dłuższych wpisów na tym blogu, doskonale wie, że ja zawsze podaje źródła informacji, ale nigdy nie podaję źródeł zdjęć. Dlaczego? Ponieważ choć należałoby to zrobić chcąc utrzymać legalny status, to jednak dla mnie zajęłoby to niewyobrażalnie ogromną ilość czasu, dla każdego potencjalnie wykorzystanego zdjęcia szukać źródła w całym internecie, a później dowiadywać się o status praw autorskich. Creative Commons to była opcja, oczywiście, że tak, jednak ogólna jakość zdjęć udostępnianych na takich zasadach, niestety często odbiega od typowych fotek na restrykcyjnych prawach autorskich, co jest normalne. Tak więc po prostu ładowałem na tego bloga najlepsze zdjęcia jakie znajdowałem głównie na forach, serwisie Flickr lub poprzez wyszukiwarkę Google, czasami nie znając statusu ich praw autorskich.

Mając świadomość "pójścia na skróty", omijałem wszelkie formy zarabiania na tym blogu, a uwierzcie, było ich... kilkadziesiąt. Oferty sponsorowanych artykułów, oferty wchłonięcia bloga na inne platformy, cała masa ofert różnych agencji reklamowych (plus oczywiście forma reklam Google) i tak dalej, praktycznie od 2012 roku. Powiedziałem temu wszystkiemu NIE, aby chociaż nie być na tyle chamskim, że ciągnąłbym kasę w oparciu o zdjęcia innych ludzi.

Oczywiście nie jestem zły na człowieka który zgłosił wykorzystanie swojego zdjęcia przeze mnie na blogu, jednak praktycznie od początku gdy stworzyłem bloga, uparcie wyobrażałem sobie finał takiej sytuacji w postaci prostego, osobistego kontaktu i żądania usunięcia zdjęcia, pomijając narzędzia Google (czy jakiekolwiek inne). Ale tak jak ktoś zauważył pod postem na Facebook, na blogu brakuje zdecydowanego wyciągnięcia ręki przeze mnie, aby właśnie w taki sposób rozwiązać taką sytuację (tzn. dawno temu zapodałem krótkie info w sekcji "O zdjęciach", ale mało kto tam zagląda, tym bardziej nie znający języka Polskiego), więc spróbuję dodać bardziej widoczne info, dzięki za sugestię, już nad tym pracuję.

Często przewija się temat domeny i hostingu, to było brane pod uwagę już dawno temu, jednak obecnie jak wiadomo brakuje mi już czasu na grubsze blogowanie, dodatkowo podejrzewam, że gdzie bym nie postawił bloga, to prędzej czy później ewentualnie prawo mnie znajdzie, jeśli chodzi o umieszczanie cudzych zdjęć znalezionych w internecie, wystarczy, że ktoś złoży takie samo zażalenie, ale bezpośrednio do firmy hostingowej, które na ogół również mają politykę walki z łamaniem praw autorskich.

Kolejna sprawa, nieco powiązana z powyższym, to reklamy na blogu, aby zarabiał sam na siebie. Cóż, zarabianie na blogu, gdzie umieszczone są materiały potencjalnie łamiące prawo autorskie, może mieć smutne konsekwencje, gdyż serwisy dostarczające reklamy i płacące za ich wyświetlanie, również mają swoje zasady dotyczące takich spraw. Przechodziłem przez to, dla celów informacyjnych ;)

Jeśli zawiśnie widmo zamknięcia bloga przez Google, prawdopodobnie będę musiał usunąć wszystkie zdjęcia (nie mam na myśli ponownej, chyba potencjalnie piątej edycji wszystkich wpisów hehe, a po prostu skasować katalogi na koncie), o ile nie będzie na to za późno.

Póki co, regularnie robię backup bloga, więc w razie najgorszego, stracę "jedynie" całe konto na Google (łącznie z usługami), ale bloga będę mógł reaktywować (bez zdjęć) z backupu w każdym miejscu w internecie, gdzie tylko można importować bazę XML. Więc nie jest tragicznie. W sumie kusi mnie, aby dla testu zrobić to na Wordpress (gdyż od wielu lat mam tam czystego bloga, wyłączonego z wyszukiwarek, staryjaponiec.wordpress.com), tzn. dla testu w sensie zaimportować bazę i niech sobie będzie taki backup bez fotek, którego można przeglądać. Może kiedyś to zrobię, w wolnym czasie, zobaczymy.

3 komentarze:

  1. Szkoda, że tak się stało. Większość info o japońskich furach i nie tylko brałem od Ciebie. Wcale mi nie przeszkadzało, że rzadko są wpisy. Zresztą wiem ile pracowałem nad wpisem o temacie Kanjo. Często wracam tutaj i przeglądam starsze posty, nawet kolejny raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej, od dawna często zapowiadałem, że planuję uporządkować czas i podejście, ale niestety kończyło się na pustym gadaniu. Mimo wszystko, cały czas pozostaje fakt, że plan jest aktualny, muszę tylko znaleźć moc aby go wykonać, gdyż jest to trudne.
      Kurcze, mam tyle rozpoczętych wpisów, część z nich pochodzi nawet sprzed 4-5 lat i tematyka stała się już chyba nieaktualna, np. miałem opisywać Corolle E90 i E100, coś w stylu tematyki "na pierwszy samochód", jednak dzisiaj lepiej się skupić na E110 i E120, gdyż generacje z lat 80/90 już niemal wymarły na rynku wtórnym, podobnie z innymi samochodami. Choć zawsze można je opisać w ramach innej tematyki.

      Usuń
    2. Może Ci się uda zebrać do tego :D Jak by co to czekam, pozdro

      Usuń